Kulisy zawodu lekarza weterynarii – okulisty, rozmowa z doktor Agatą Grudzień -Stasiak

 

Zawód lekarza medycyny weterynaryjnej jest niezwykle trudnym, a zarazem pięknym zawodem. Wyjątkowa wiedza lekarzy na temat najlepszego królestwa na świecie, jakim są zwierzęta sprawia, że każdy opiekun zwierzęcia jest ciekawy jak wygląda ten zawód od kulis. Serdecznie zapraszam do wywiadu z Panią Agatą Grudzień -Stasiak, lekarką  medycyny weterynaryjnej, okulistką. 

 

MR: Weterynarz, czy lekarz weterynarii? Dlaczego tak często lekarze zwracają na to uwagę? Jak powinno się prawidłowo zwracać?

AG-S: Prawidłowa nazwa naszego zawodu to „lekarz medycyny weterynaryjnej”. Kończymy 6-cio letnie studia medyczne, po których otrzymujemy tytuł lekarski. Zależy nam, jako grupie zawodowej, by uświadamiać społeczeństwo, że medycyna weterynaryjna jest bardzo pokrewna medycynie ludzkiej. Dlatego właśnie jesteśmy dość uczuleni na słowo „weterynarz”, które kojarzy się dziś niestety dość pejoratywnie, pobłażliwie.

 

MR: Pani doktor jak wygląda cały proces studiów, aż do uzyskania stopnia lekarza weterynarii?

AG-S: Cały tok nauczania trwa dokładnie 5,5 roku. W ciągu tych lat zdobywamy wiedzę o anatomii, fizjologii i patologii przedstawicieli gatunków: zwierzęta towarzyszące, konie, przeżuwacze, ptaki, zwierzęta egzotyczne. Mimo, że budowa zwierząt jest dla laika zasadniczo podobna, to dla lekarza ma całe mnóstwo różnic, które trzeba perfekcyjnie opanować. W kolejnych latach studiów, poszerzamy wiedzę z coraz bardziej specjalistycznych dziedzin. Wakacje spędzamy na obowiązkowych praktykach klinicznych, które coraz więcej z nas realizuje również za granicą. Studia wieńczy cały szereg egzaminów, które jeśli zaliczymy pozytywnie, otwierają nam drogę do samodzielnej pracy.

 

MR: Kierunek okulistyki jest jeszcze kierunkiem wydawałoby się rzadkim w Polsce. Dlaczego tak mało osób decyduje się na okulistykę?

AG-S: To prawda. Okulistyka wciąż jest mało popularna, mimo że już nie raczkująca. Po pobytach na zagranicznych stażach mogę śmiało powiedzieć, że nie mamy się czego wstydzić. Okulistów w Polsce przybywa, z czego trzeba się tylko cieszyć, coraz więcej zwierzaków ma szansę na profesjonalną pomoc. Mała popularność okulistyki wśród lekarzy wynika na pewno z kosztów – już na sam początek potrzebne jest sporo drogiego sprzętu, bez którego diagnostyka chorób oczu jest niemożliwa, czasem to odstrasza. Ponadto – okulistyka jest dziedziną mikro. Trzeba być dokładnym, skupionym, uważnym, nie tylko w diagnostyce, ale i chirurgii oka. Tutaj często drobne drżenie dłoni może mieć groźne konsekwencje. Nie każdy ma predyspozycje do szydełkowania 😉

 

 

MR: Co jest najtrudniejsze w zawodzie lekarza weterynarii – okulisty?

AG-S: Z przykrością muszę powiedzieć, że najtrudniejsze jest zmaganie się z bagatelizowaniem objawów przez właścicieli. Często słyszę, że „ta rasa tak ma” lub „nie wiedziałem, że u zwierząt też leczy się oczy”, „przecież go to nie boli”. Problemy okulistyczne nie zawsze dają wyraźne objawy, zwierzęta rzadko się skarżą. To powoduje, że właściciele przyprowadzają swoich pupili w momencie, gdy problem jest już poważny. Dlatego myślę, że to jest nasza najważniejsza i za razem najtrudniejsza misja – uświadamiać.

 

MR: Czy mogłaby się Pani podzielić wiedzą na temat niezwykłych przypadków chorób oczu u zwierząt? Coś co wywarło ogromne wrażenie również na Pani jako lekarzu weterynarii.

AG-S: Pacjenci najbardziej zapadający w pamięć to z reguły pacjenci z najtrudniejszym do rozwiązania problemem. Pamiętam pięknego BOS-a (Biały Owczarek Szwajcarski) z cierniem przeszywającym całą komorę przednią oka, po zabiegu usunięcia ciała obcego nie pozostała nawet mała blizna. Pamiętam uroczą mopsiczkę, która po bezskutecznym kilkutygodniowym leczeniu w innej lecznicy trafiła do mnie z perforacją gałki ocznej. Dzięki fantastycznej współpracy z właścicielami udało się ocalić i oko i pełną sprawność widzenia. Takich przykładów można by mnożyć i mnożyć. Tak naprawdę każdy pacjent zapada w pamięć. A im bardziej nieposłuszny, tym głębiej 😉

 

 

MR: Czego nie wie opiekun zwierzęcia o zawodzie lekarza weterynarii, a warto mu o tym powiedzieć? 

AG-S: W Internecie jest wiele zdjęć lekarzy weterynarii przy pracy, tulących się do puszystych pacjentów. Dlatego krąży jednocześnie mit o tym, że nasza praca głównie na tym polega. Niestety tak nie jest. Wielokrotnie to długie, trudne dyżury spędzone na walce o zdrowie i życie, która nie zawsze jest wygrana. I z tym ciężko się pogodzić.

 

 

MR: Co jest najpiękniejsze w tej pracy, według Pani?

AG-S: Nie ma nic piękniejszego, niż obserwacja procesu zdrowienia, zakończonego pełnym sukcesem. I wdzięczność. Nie tylko właścicieli, ale i czworonogów. Bo proszę mi wierzyć, one wiedzą i są wdzięczne. Tylko trzeba umieć to dostrzec. Ale tego, już nie uczą na studiach 😉

MR: Serdecznie dziękuje za wywiad.

Zdjęcia: własność Agata Grudzień – Stasiak

Jeżeli pragniecie dowiedzieć się więcej o pracy Pani doktor Agaty Grudzień- Stasiak zapraszam TUTAJ 

 

Zapraszamy również do grupy FB łączącej ludzi pracujących w branży zoologicznej

– Business Pet Academy łączmy się w branży zoologicznej

 

 

ZOBACZ CO U MNIE NA INSTAGRAMIE

Instagram has returned invalid data.
Instagram has returned invalid data.
×
×

Koszyk

# Type at least 1 character to search # Hit enter to search or ESC to close