HODOWLA SZYTA NA MIARĘ MIŁOŚCI – wywiad z Elżbietą Wydrą, właścicielką hodowli Alaskan Malamute z Klanu Wydry

 

Specjalnie dla Ciebie fragment mojej premierowej książki Strategia pet Biznesu- rozwiń firmę z branży zoologicznej….

Przedstawiam wspaniałą kobietę, Panią Elżbietę Wydrę z hodowli Alaskan Malamute z Klanu Wydry. Pierwszy malamut w domu Pani Elżbiety pojawił się w 1996 roku – od tamtej chwili jest zakochana w tej niezwykłej, pięknej rasie. Malamuty z tej wspaniałej hodowli startują w wyścigach psich zaprzęgów, kilkakrotnie zdobyły tytuł Mistrza Polski i Wicemistrza Polski, startowały w Mistrzostwach Świata, w Pucharze Europy i dwukrotnie w najtrudniejszych 3-dniowych wyścigach Border Rush.

 

MAGDALENA RORBACH: Pani Elżbieto, posiada Pani najpiękniejszą Hodowlę Alaskan Malmute jaką widziałam. Skąd zamiłowanie do takiej rasy?

ELŻBIETA WYDRA: Dziękuję, bardzo mi miło, choć myślę, że w Polsce można spotkać więcej takich hodowli. Od dzieciństwa kochałam wilki, Indian i życie zgodne z naturą. Malamuty przypominają mi wilki. Oprócz absolutnego piękna zewnętrznego, charakteryzują się tym, że kochają swoje stado, bardzo pilnują hierarchii, potrafią stworzyć zgraną grupę pracujących psów, chcą czuć się potrzebne i docenione, choć nie narzucają się człowiekowi. Jeśli człowiek niczego od nich nie wymaga – tworzą swój „własny świat”, bywa, że później kłopotliwy dla właściciela. Malamut to dla mnie naturalne piękno i godna podziwu współpraca z człowiekiem, z której rodzi się więź i szacunek. Mają również wyjątkowy charakter. To „cwane wilki”, które udają, że nie słyszą albo że zapomniały komendy, choć pamięć im szybko wraca, kiedy poczują w tym swoją korzyść. Są niezależne, kombinują, mają poczucie humoru, no i pięknie się uśmiechają. Przy swojej posturze i ogromnej sile fizycznej potrafią być niebywale czułe i delikatne.

 

MR: To, co mnie najbardziej urzekło w Państwa hodowli, to fakt, że razem z psami tworzycie jedną całość. Historia Waszej rodziny jest przepiękna, ponieważ adopcja dwójki dzieci również ma związek z malamutami. Czy mogę prosić o zdradzenie szczegółów tych wydarzeń?

 

EW: Nie wyobrażam sobie oddzielenia pasji związanej z psami od życia rodzinnego. Psy są częścią naszego stada, naszej rodziny. Nasze córki wychowywały się z malamutami. Mając kilka lat, jeździły z nami na wszystkie treningi i zawody. Nie mieliśmy wtedy jeszcze samochodu i trzeba było o świcie wsiąść z dziećmi i trzema malamutami do pociągu, dojechać z Warszawy do Piaseczna, a stamtąd iść kilka kilometrów przez las do Żabieńca, gdzie odbywały się treningi. Było to prawie 20 lat temu. I były to najpiękniejsze chwile, bo spędzaliśmy je razem, podróżując, przeżywając ogromne emocje sportowe. Dziewczynki również zaczęły startować w zawodach. Poznawaliśmy niesamowitych ludzi – maszerów, którzy myśleli i czuli podobnie jak my. Nasze dzieci uczyły się szacunku do zwierząt, opiekowały się nimi. Potem razem z córkami stworzyliśmy Fundację Alaska, by z psami pomagać innym. Odwiedzaliśmy dzieci z domu dziecka, wychowanków ośrodków wychowawczych, domy seniora. Poznaliśmy smak szczęścia i radości, które czerpie się z pomagania innym.

Skąd pomysł na takie aktywności? Częściowo z potrzeby dzielenia się naszym psim skarbem, z własnych doświadczeń w dzieciństwie, z doświadczenia wyniesionego z wieloletniego aktywnego działania w harcerstwie, ale też ze względów praktycznych – bo latem, kiedy nie ma treningów, trzeba było wymyślać psom zajęcia. Podczas spotkań w domach dziecka zakiełkował pomysł, by kiedyś pomóc dzieciom w potrzebie – dosłownie. Dzięki temu pomysłowi, w czasie, gdy nasze rodzone córki dorosły i opuściły rodzinny dom, podjęliśmy decyzję o adopcji. Pięć lat temu do naszej rodziny dołączyło rodzeństwo: Julia i Janek, dziś nastolatki trenujące na psich zaprzęgach i harcerze. Jak my kiedyś. Z miłości do psów zaprzęgowych stworzyliśmy Szkołę Maszerską Alaska, by dzielić się wiedzą i uczyć ludzi, jak aktywnie spędzać czas ze swoim psem. We wszystkich naszych zajęciach biorą udział nasze dzieci.

Przez psy, a może raczej dzięki nim, nasze życie uległo ogromnym zmianom i zapadły najważniejsze życiowe decyzje: przeprowadzka z centrum Warszawy do małej wsi pod lasem, pogodzenie się z codziennymi dojazdami do pracy, kredyt na dom, który będziemy spłacać przez większą część naszego życia, zmiana stylu życia, czyli treningi w każdy weekend, wyjazdy na zawody, wystawy. Nasze życie wiąże się z ogromnymi kosztami i wyrzeczeniami. Musieliśmy kupić duży samochód, profesjonalne przyczepy do przewożenia psów, sprzęt maszerski, wybudować kennel, czyli klatkę dla psów. A wyrzeczenia? Rzadko możemy teraz iść do kina czy teatru, z którym związana byłam całe życie zawodowe. Trudno jest nam wyrwać się wieczorem na spotkanie z przyjaciółmi, na spacer, do klubu. Nie możemy wyjechać całą rodziną na wczasy, bo zawsze ktoś musi zostać ze zwierzętami domu.

 

MR: Dzięki Państwa filmom nagrywanym w zwolnionym tempie po raz pierwszy w życiu widziałam cudowną pracę mięśni Alaskan Malamute. Psy z Pani hodowli jako jedyne biorą udział w wyścigach. Pokazuje Pani, że nie chodzi tylko o wydobywanie piękna poprzez czyste futro, ale o pracę i siłę mięśni tych wyjątkowych zwierząt. Czy uważa Pani, że jest to atut hodowli?

 

EW: Nie tylko nasze malamuty startują w zawodach, ale rzeczywiście takich zaprzęgów jest bardzo mało. Wyścigi zdominowały inne rasy. Malamuty wymagają bardzo dużo pracy. To psy uparte, niezależne i dość dominujące. Nie jest trudno biec z jednym psem, ale sztuką jest stworzyć zaprzęg z kilku malamutów. Tak, uważam, że praca naszych malamutów w zaprzęgach jest absolutnym atutem. To psy stworzone do współdziałania z człowiekiem, a wieloletnie sukcesy naszych psów świadczą o ich predyspozycjach, czyli o zdrowiu i miłości do człowieka. Malamut pracuje z właścicielem tylko wtedy, gdy go szanuje.

 

 

MR: Jak wyróżnić się na rynku? Jakie rady dałaby Pani osobom, które zaczynają swoją przygodę z hodowlą?

EW: Nie podejmuję się podania katalogu uniwersalnych rad na założenie hodowli. Myślę, że jest wiele dróg, a tym, co je łączy, jest miłość do konkretnych ras oraz pomysł na życie dla psów i wspólne z psami. Naszej przygody nie zaczęliśmy od hodowli, ale właśnie od sportu. Pierwsze nasze malamuty były wysterylizowane. Pomysł hodowli Z Klanu Wydry powstał kilka lat później i wynikał z potrzeby zwiększenia zaprzęgu. Wiedzieliśmy już, jakich malamutów potrzebujemy: chcących współpracy z człowiekiem i kochających ludzi. Pierwsze dwa malamuty do hodowli kupiliśmy od maszera, nie patrząc na wyniki wystawowe rodziców. Z naszego pierwszego miotu zostawiliśmy samca Apacza Z Klanu Wydry, który spełnił nasze marzenie o malamucie pracującym. Przez wiele lat był liderem zaprzęgu, zdobył tytuł Championa Polski i został ojcem kilku wspaniałych miotów.

 

MR: Prowadzenie hodowli to ogromna wiedza, ale i poświęcenie. Podczas naszej rozmowy mówiła Pani, że gdy rodzą się szczeniaki, to przez trzy doby śpi Pani przy suce i maluchach. Zmęczenie, brak snu to jedno, a jakie pozytywne emocje czuje Pani przy narodzinach?

 

EW: Zawsze jestem przy porodzie moich suk. Szczenięta zawsze rodzą się w mojej sypialni. Średnio przez pierwsze trzy doby jestem cały czas z nimi. Przez 20 lat wychowaliśmy kilkanaście miotów i dziś już wiem, jaką radością i satysfakcją jest powołanie do życia psów, które staną się czyimś szczęściem, odmienią życie, wzbogacą je, urozmaicą. Szczenięta są jak moje własne dzieci: opiekuję się nimi, obserwuję rozwój, uczę, wychowuję, oddaję w nowe ręce z nadzieją, że będą szczęśliwe. Jestem z nich dumna, gdy stawiają pierwsze nieporadne kroki, zachwycam się, obserwując ich różne charaktery. Po prostu je kocham. Maluszki zawsze wychowują się w naszym domu, wśród dzieci, wnucząt, dwóch kotów i innych psów. Od pierwszych dni są przytulane i rozpieszczane. Jesteśmy wielopokoleniową rodziną psio-ludzką.

 

MR: Państwa szczeniaki są przepiękne. W jaki sposób odpowiednio dobrać psa i sukę, aby wyszły zdrowe, niezwykłej maści psy? Na co zwraca Pani uwagę?

 

EW: Na pierwszym miejscu zawsze stawiam charakter rodziców, ich predyspozycje i, oczywiście, zdrowie. Wszystkie nasze
malamuty przeznaczone do hodowli są zdrowe, mają zbadane stawy, oczy i PN, posiadają certyfikaty zdrowia. Nasze stado liczy szesnaście malamutów i jako jedyna hodowla w Polsce mamy aż 50% psów importowanych z zagranicy. Ostatnimi naszymi nabytkami są piękny rudy Tawah kupiony w Rosji od maszerki i srebrny Nanuk z Serbii. To malamuty o sportowej sylwetce i świetnych charakterach. I na te cechy liczymy u ich potomstwa.

 

MR: Jakie polskie i międzynarodowe wystawy psów są najważniejsze? Na których warto być?

 

EW: Bywamy na wystawach, choć nie często i raczej z hodowlanego obowiązku niż z chęci prezentacji. Nasze malamuty mają wiele sukcesów oraz tytuły Zwycięzców Młodzieży, Zwycięzców Rasy, Zwycięzców Klubu, Młodzieżowych Championów Polski i Championów Polski. W Październiku zeszłego roku pierwszy raz w Polsce odbyła się Europejska Wystawa Psów Rasowych i rudy malamut z naszej hodowli, Rwący Potok Z Klanu Wydry, stanął na podium, zdobywając 3 miejsce w klasie otwartej w bardzo mocnej stawce pięknych malamutów z całej Europy. Uważam, że to absolutny sukces wystawowy naszej hodowli. Nie ukrywam, że jestem bardzo dumna. Rwący Potok, w domu nazywany Jukonem, zawsze był moim ulubieńcem i „synkiem mamusi”. Dwa malamuty z naszej hodowli otrzymały nominacje na Światową Wystawę Psów Rasowych Cruft.

 

MR: Wiem, że bardzo dbają Państwo o bezpieczeństwo i zdrowie szczeniąt. Jakie badania są wymagane, a jakie warto wykonać szczeniętom?

 

EW: Rodzice malamutków zawsze są przebadani i mają doskonałe wyniki: HD-A, czyli są wolni od dysplazji bioder, mają oczy wolne od chorób genetycznych i nie mają genu polineuropatii. Alaskan malamute to duża rasa i ogromny wpływ na rozwój szczeniąt już w nowych domach ma ich żywienie, suplementacja, dostosowany do wieku wysiłek, ewentualne kontuzje. W umowie przekazania szczeniąt oraz w instrukcji opieki nad szczenięciem przekazujemy wskazówki, jak bezpiecznie wychowywać szczenię, i ufamy, że nowi właściciele dostosują się do naszych wskazówek. W hodowli posiadamy również trzy łajki jakuckie sprowadzone z Rosji z certyfikatami zdrowia i ich potomstwo badamy w pełnej narkozie metodą BEAR, by wykluczyć głuchotę, jaka zdarza się w tej rasie. Badania wykazują, że wszystkie nasze szczenięta mamy zdrowe.

 

MR: Na co należy zwrócić uwagę przy prowadzeniu hodowli? Co jest ważne?

 

EW: Przede wszystkim muszę podkreślić, że nasza hodowla jest członkiem Związku Kynologicznego w Polsce, jedyną organizacją w Polsce należącą do międzynarodowej federacji FCI, a ja i mój mąż zostaliśmy uhonorowani brązowymi odznakami ZKwP.
Dla nas najważniejsze jest zdrowie psów i fakt, by rasa spełniała się w tym, do czego została stworzona. Dbamy o rozwój fizyczny i psychiczny naszych psów. Zwierzęta mają wiele bodźców, przygód, aktywności. Wystawy i rozmnażanie nie są sensem ich życia.

 

MR: Żywienie psów to odwieczny dylemat psich opiekunów. Jaki sposób żywienia zaleca?

 

EW: W naszym domu mieszkają dwie hodowle: malamuty Z Klanu Wydry i siberian husky Takuna naszej córki, więc w sumie mamy spore stado psów. Raz w tygodniu kupujemy 150 kg mrożonego mięsa, czyli ponad pół tony miesięcznie, oraz suchą karmę dla psów aktywnych, szczeniąt i seniorów. Psy dostają również marchew, buraki, niektóre kochają na deser jabłka i gruszki. Alaska, biała malamutka z Macedonii, kocha arbuzy.

 

MR: Czy hodowla jest opłacalna?

 

EW: Hodowla, jak każda praca, powinna być wynagrodzona, ale trzeba mieć świadomość, że profesjonalna hodowla łączy się z wieloma kosztami, które pojawiają się jeszcze przed narodzeniem szczeniąt: przygotowanie kennelu, zakup psów, przeprowadzenie niezbędnych badań przyszłych rodziców, uzyskanie praw hodowlanych, z którymi wiąże się wystawianie psa na wystawach, a wcześniej – przygotowanie, psa czyli grooming, dojazdy na wystawy, profesjonalny handling, opłata za krycie suki, odpowiednio dobrana karma, szczepienia, odrobaczenia, zabezpieczanie przed kleszczami. Przed kryciem – systematyczne badane progesteronu, po kryciu – opieka weterynaryjna, monitorowanie ciąży, badania USG. Nie wymieniam tu kosztów komplikacji, np. cesarskiego cięcia. Gdy maluchy przyjdą już na świat – odpowiednia karma dla szczeniąt i matki karmiącej, odrobaczenia, obowiązkowe szczepienia, chipowanie, koszty formalne w ZKwP (karta krycia, karta miotu, przegląd miotu, metryki), wyprawki dla szczeniąt.
Trudno więc mówić o opłacalności prowadzenia hodowli, bo niełatwo wycenić pracę hodowcy 24 godziny na dobę przez kilkanaście tygodni, nieprzespanych nocy, kilometrów przejechanych do weterynarza, na krycie itp., stresu, ogromnej odpowiedzialności.
W naszym przypadku zysk ze szczeniąt automatycznie przechodzi na utrzymanie reszty stada, na profilaktykę, sterylizacje, leczenie, zawody, wystawy, szkolenia.

 

MR: Czy mogłaby Pani zdradzić jakieś ciekawostki z życia malamutów Klanu Wydry?

 

EW: Jest ich wiele: z ich życia sportowego, ze spotkań z dziećmi czy z pensjonariuszami domów seniora, z międzypokoleniowych zabaw, itp. Wybrałam z planu filmowego. Malamuty Z Klanu Wydry zagrały w jednym z odcinków serialu „Służby Specjalne”. Scena miała polegać na tym, że z lasu wybiega malamut łudząco przypominający wilka, dobiega do aktora i na komendę siada. Reżyser Patryk Vega do zdjęć wybrał samca wyglądającego jak wilk, ale „wilk” odmówił siadania na komendę. Podzielono więc scenę na dwie części i z lasu wybiegł samiec, a usiadła posłuszna suczka. Widzowie nie zauważyli różnicy.

 

MR: Który szczeniak z miotu jest najbardziej pożądany? Pierwszy, ostatni czy nie ma to znaczenia?

 

EW: Zawsze pomagam w wyborze szczenięcia. Bardzo zależy mi, by szczenię, w miarę możliwości, spełniło oczekiwania przyszłego właściciela. Kolejność narodzin nie ma żadnego znaczenia, to przesądy. Zdarza się również, że najdrobniejszy szczeniak z miotu wyrasta na wielkiego i pięknego psa, a najmocniejszy – na niedużego.

 

MR: Czy ma Pani pomysł lub plany na to, w jaki sposób moglibyście jeszcze bardziej jako hodowla „rozwinąć skrzydła” ?

 

EW: Tak, chętnie podjęlibyśmy współpracę na przykład z producentami karm, sprzętu sportowego, ubrań sportowych, suplementów dla psów sportowych, szkoleniowcami. Mamy wspaniałe stado psów odnoszących sukcesy na wystawach i w sporcie, pracujących w dogoterapii. Mamy piękną stronę WWW hodowli, fanpage na Facebooku, stronę internetową i profil na Facebooku Fundacji Alaska, w której pracują nasze psy. Oprócz tego dysponujemy salą wykładową w bazie maszerskiej i terenem szkoleniowym. Jesteśmy otwarci na pomysły.

 

MR: Pani Elżbieto, serdecznie dziękuję za udzielenie wywiadu. Życzę samych sukcesów i radości z posiadania tak pięknej hodowli.

 

Jeżeli zainteresował Cię wywiad to zapraszam serdecznie do mojego Ebooka Strategia Pet Biznesu – rozwiń firmę z branży zoologicznej 

Jeżeli chcesz poznać bliżej Pani Elżbietę Wydrę, jej działania i wspaniałą hodowlę Alaskan Malamute to zapraszam serdecznie Alaskan Malamut

 

pozdrawiam

Magda

ZOBACZ CO U MNIE NA INSTAGRAMIE

Instagram has returned invalid data.
Instagram has returned invalid data.
×
×

Koszyk

# Type at least 1 character to search # Hit enter to search or ESC to close